O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych
O autorze

  Statystyki
stat4u

rozmowy z Bogiem

niedziela, 18 grudnia 2011

Dzisiaj w czasie mszy młody popatrzył na mnie poważnie i stwierdził:

- mamo, ja sie muszę zabić.

Zmartwiałam, zupełnie mnie zatkało. Szum w głowie, co sie takiego stało, ze pięciolatek dochodzi do tak dramatycznych wniosków???? Próbuję ostrożnie:

- A dlaczego Piotrusiu?

- Bo ja wtedy będę mógł zobaczyć Pana Boga.

Tego nie przewidziałam. 

I jak mu teraz wytłumaczyć? 

 

Pomocy!!!!!

niedziela, 24 października 2010

Wracamy z kościoła. Byliśmy późno, na 20.15 - wcześniej był kolega Piotrusia z okazji jego urodzin, wraz z mamą. Reszta rodziny została w domu, jako, że byli zasmarkani nadmiernie.

Prawdę mówiąc, nie sądziłam, zę Piotrek będzie mial sily jeszcze na mszę - cały dzień miał dziś bardzo aktywny, na koniec goście. Ale nie ma to tamto, pilnował twardo. Nieśmiala próba zmiany kościoła - na któryc bliższy - została z miejsca odrzucona, mają byc doinikanie i koniec.

No to pojechaliśmy. Pietruszek już bardzo zmęczony zasypiał mi na rękach, ale bardzo grzecznie sie zachowywał. W pewnym momencie trochę się rozczmuchał i poinformował mnie o przybyciu kolejnych chętnych do naszego stada zwierzątek. Jak usłyszałam, kto tym razem, to sie ucieszyłam, ze siedzę.

Otóż stan naszej menażerii (nie wie, czy nadal mogę używać tego słowa) powiększył sie o:

  • stadko spidermanów
  • panów Bogów
  • ksiądze

Nie mam więcej pytań.

 

 

poniedziałek, 11 października 2010

Wieczorna modlitwa - jak zawsze Piotrek opowiada Bogu, co sie ciekawego wydarzyło.

- Panie Bogu, wiesz co? Ja mam dzisiaj urodziny, możesz mi złożyć życzenia!

 

poniedziałek, 04 października 2010

Wieczorną modlitwę Piotruś zawsze zaczyna od opowiedzenia  Bogu, co sie  dziś ciekawego zdarzyło.

Umościł mi sie na kolanach i wypalił patrząc w sufit:

- Panie Bogu, co dziś robiłeś? Jak było w pracy, czyli w kościele? - Małż odwrócił sie do nas plecami i jakoś podejrzanie dygotał, mnie zgiął nagły atak kaszlu, a Piotrek z anielską minką stwierdził:

- Teraz wasza kolej.

Jadę samochodem z Piotrkiem.

Słyszę z tyłu mamrotanie, więc pytam:

- Co mówisz kochanie?

- Rozmawiam sobie z Panem Bogiem.

Proszę bardzo, nie będę się wtrącać w poważne rozmowy na wyższym szczeblu.

- Wiesz mamo, ten Pan Bóg jest całkiem zdrowym i pożytecznym naszym tatą.

Cud, żę sie nie władowałam na latarnię.