O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych
O autorze

  Statystyki
stat4u

bar sałatkowy

środa, 15 listopada 2017

Wrrrrr.

W poniedziałek Piotrek wrócił ze szkoły lekko zielonkawy, a do wieczora miał 39,5.

Obaj siedzą w domu, już w lepszej formie.

 

Ale za to z jaką przyjemnością dziś o 6 rano zamiast wstawać do pracy przewróciłam się na drugi bok!

piątek, 10 listopada 2017

No ja nie mogę, naprawdę.

Tydzień temu Grzesiek miał zapalenie spojówek. 

Dziś panie z przedszkola wydzwoniły mnie z pracy z informacją, że młody człowiek ma ponad 38 stopni, jest marudny, płacze że różne kawałki go bolą. Zdążyliśmy jeszcze dopaść naszego doktorka, zanim wyszedł z pracy.

Diagnoza - prosta droga w kierunku anginy. Sam początek, bo przecież rano młody był jeszcze świeżuteńki jak szczypiorek.

Nosz cholera jasna.

 

Edit: Wieczorem miał "tylko" 39,9....

środa, 08 listopada 2017

Ból się rzuca na najsłabsze miejsce w człowieku.

Że boli mnie głowa, to poniekąd rozumiem, ale czemu jeszcze stopa?

niedziela, 05 listopada 2017

...bo zamorduję oba Węże. 

Hałasują, kłócą się, naparzają, co chwila któryś przylatuje "mamoratuj", pyskują.

Nie wytrzymuję tych decybeli.

Niech oni już pójdą do placówek edukacyjnych, a ja sobie spokojnie popracuję.

 

Nienawidzę weekendów.

sobota, 04 listopada 2017

Żre mnie. Całkiem zwyczajnie zazdrość mnie gryzie w tyłek.

Zaczęła trochę rano, a teraz to już tak solidnie.

Jedna koleżanka powiedziała, że oto wybiera się na weekend, ale nie wie gdzie - przyjaciółka powiedziała jej tylko, że ma być na lotnisku o konkretnej godzinie. Wyprawa - niespodzianka.

Druga właśnie wrzuca zdjęcia z Hurghady - leżak na balkonie, słońce, drinki z palemką...

Jak usiądę na balkonie, to mi tyłek przymarznie. No, chyba że w kurtce, tak jak ona w kostiumie - nie ma głupich.

Niech ktoś się mną też tak zaopiekuje!!!!

poniedziałek, 30 października 2017

Muzykalne te moje chłopaki się zrobiły. Jeden słucha niepodległościowych, żurawiejek i innych ułanów spod Somosierry. Drugiemu się na szanty zebrało i raczy mnie Hiszpańskimi dziewczynami i szkunerem I`m alone.

Chyba sobie puszczę jakąś arię operową, będzie pasowało.

czwartek, 12 października 2017

No to mamy w domu nastolatka, już całkiem oficjalnie. Żadne tam "prawie", "zaraz" - nie ma siły. 

Dziś o 8.15 Piotrek skończył 11 lat.

A mi się zrobiło jakoś mokro w okolicach oczu - tak niedawno patrzyłam na porodówce w te poważne, granatowe ślepka, albo delikatnie głaskałam maleńką łapkę leżącą na mojej piersi...

Wszystkiego najlepszego Wężu Starszy, bądź dalej tak fajnym facetem jak jesteś!!! I przy okazji pociechy z mamusi ci życzę ;)

 

Ale to leci szybko...

sobota, 07 października 2017

Pochwalę się, a co.

Po czterech miesiącach przepracowanych na zleceniu szef zaproponował mi przejście na etat, piejąc do tego pochwały na temat mej skromnej osoby. Pochwały wynikające zarówno z własnej oceny moich działań, jak i opinii seniorów, którymi się zajmuję.

Nie powiem, miło mi się zrobiło. Jakby się ktoś nie zorientował, to eufemizm wszechczasów, jak już znalazłam się w miejscu odosobnionym (czyli w samochodzie, z dala od ludzi), to triumfalnie zawyłam do księżyca. Dobra, do słońca, bo na księżyc było za wcześnie.

Jeszcze zobaczymy, jakie będą dokładnie warunki, ale nie sądzę, żeby finansowo było gorzej niż to, co zarabiałam na zleceniu, a co etat to etat.

Najśmieszniejsze jest to, że w rezultacie ląduję na stanowisku, o które się starałam rok temu, zanim się dowiedziałam, że już jest zajęte. Parę miesięcy później zaczęłam pracę w obecnej agencji, skąd po jakimś czasie dostałam zlecenie właśnie do miejsca, gdzie chciałam pracować wcześniej.

Jak się czegoś bardzo chce i o to walczy, to w końcu musi się udać! 

poniedziałek, 02 października 2017

Ach, jak ja lubię, gdy dzwoni telefon o 6.30. Ja już odliczam godziny do końca swojej zmiany w pracy (po 24 męczących godzinach, z których przespałam w sumie 3,5 w odcinkach), a koleżanka, która miała mnie zmienić informuje, że jest chora i nie przyjedzie.

A druga opiekunka ma być nowa, ale jakoś chyba średnio rozgarnięta, bo nie dość, że nie przyjechała, to nawet nie zawiadomiła, tylko spokojnie wróciła do Warszawy i już.

Tak więc miałam nieplanowane 36 godzin ostrego ganiania.

Dobrze, że pogoda była przynajmniej. 

Ale przetrwałam.

Komunikacja z nie znającą polskiego afatyczną podopieczną w mieszance angielsko-francuskiej to jest niezła kombinacja. Zwłaszcza, że pani z wdziękiem przeskakuje z języka na język nawet w obrębie jednego zdania (very bien :) ).

Jakby ktoś nie wiedział, afazja to zaburzenie mowy wynikające z różnych chorób, np. po udarze. W afazji czuciowej delikwent zapomina znaczenia słów, nie umie nazwać przedmiotów, nie rozumie tego, co się do niego mówi. W a. ruchowej rozumie, słowa zna, ale nie potrafi ich wypowiedzieć, często myśli , że mówi normalnie, ale wydaje z siebie na przykład tylko tatatatata. I się denerwuje, że nikt go nie rozumie, bo przecież mówi wyraźnie, o co mu chodzi.

A z panią się dogadujemy na tyle, że nawet dowcipy sobie opowiadamy. I fajnie jest.

jestem z siebie dumna.

piątek, 22 września 2017

Moje miejsce pracy ma zalety, o których wcześniej nie pomyślałam. Jak jestem chora, to nikt nie wrzeszczy, że póki nie padnę, to mam iść do roboty. Wręcz przeciwnie, wykurować się dokładnie, żeby nie przynieść zarazy seniorom. I nikt się nie czepia!

Przynajmniej moge dogorywać w spokoju....

czwartek, 31 sierpnia 2017

Ostatnio zasuwam w pracy jak mały motorek i czasu na czytanie mam niewiele. Zostały jedynie dwie książki,przez które brnę mozolnie.

Pierwsza to "Udar. Poradnik dla pacjentów i ich bliskich" - lektura ciekawa, ale trudno ją nazwać lekką.

Druga to "Nad Niemnem", które czytam mojej podopiecznej. Jak w szkole udało mi się ominąć to dzieło, to teraz mnie dopadło. Przeplatane tromboktomią, penumbrą, migotaniem przedsionków, dyzartrią i afazją robi upiorne wrażenie. Nie, żeby bez tych dodatków było strawne, bez przesady. Ale w takim towarzystwie to naprawdę ciężka artyleria.

Może to takie uzupełnienie do snu, który czasem wraca , kiedy to okazuje się, że mimo ukończonych dawno studiów muszę jeszcze zdać maturę z polskiego.....

sobota, 26 sierpnia 2017

Mam dzisiaj w pracy dyżur 24h, więc zabrałam sobie jedzonko w ilości odpowiedniej. 

Po czym okazało się, że zostałam zarzucona na miejscu jakąś górą jedzenia, nie mam szansy tego wszystkiego pochłonąć, a dziś - w sobotę - jestem w pracy sama. 

W ten sposób to ja chyba nigdy nie schudnę... Ale z drugiej strony to bardzo miłe, jak o mnie tak ktoś dba:)

sobota, 29 lipca 2017

Wyprzedaże są, nieprawdaż. 

Postanowiłam skorzystać z okazji i zakupić syneczkowi spodnie, bo jednak jesień idzie, nie ma rady na to.

I się z lekka załamałam.

Dostałam cynk, że w Zarze są takie portki na szczupaka, więc pojechaliśmy sprawdzić. Owszem, portki są. Na szczupaka - owszem. Niestety ja mam w domu kij od szczotki a nie szczupaka, wszystkie były za luźne, nawet po maksymalnym ściągnięciu gumkami regulującymi.

Jedną parę nałożył tył na przód bez rozpinania guzika i nawet nie zauważył. 

 

Drogie Bravo, gdzie kupić spodnie na młodzieńca mającego 150 w kapeluszu a w biodrach jedynie 59? (Obecnie spodnie na ten wzrost zaczynają się od jakichś 70 w obwodzie....)

Pomocy!!!!!

poniedziałek, 10 lipca 2017

Wpadłam dziś na chwilę do taty, zdaje się że zawieźć mu haczyk do wyciągania kleszczy, ale to nieistotne.

- Fajna ta twoja fryzura, ładnie ci się włosy zawijają - stwierdził rodziciel. 

- Też ją lubię, dobrze obcięte, nie muszę się nimi jakoś specjalnie zajmować, najlepiej się układają, jak nic z nimi nie robię.

- Ale to chyba niedawno obcięłaś?

- Ponad rok temu, tato.....

 

:)

 

I tak nie źle, w końcu sam zauważył. W dzieciństwie razem z bratem przesyłaliśmy tajne komunikaty "Mama była u fryzjera, zauważ to!"

środa, 21 czerwca 2017

Poszukuję książki.

Przekopuję net, antykwariaty i inne takie, ale nigdzie nie ma.

Uprzejme wyszukiwarki proponują tytuły podobne.

Szukam - Podstawy gerontologii społecznej, Szatur-Jaworska, Dzięgielewska, Błędowski.

Wypluwa jako podobne  - Oceanografia rybacka. Albo drugie, jeszcze lepsze - Sumienie pierestrojki.

 

Czegoś nie rozumiem.....

Aha, jakby ktoś z Szanownych Czytelników przypadkiem miał tą książkę i mógł się z nią rozstać, to poproszę o info!!!!

niedziela, 21 maja 2017

zaganiana jestem ostatnio i dopiero teraz zauważyłam, że nie pochwaliłam się kolejnym wyczynem Syneczka Starszego.

Syneczek mianowicie podczas lekcji WF złamał sobie palec. Do tego splot różnych okoliczności spowodował,  że nie został zaopiekowany i opatrzony od razu, tylko po paru godzinach wydzwonił nas ze stypy.

Następne 5 godzin spędziliśmy na SOR, z którego wyszedł z łapą w szynie. I to tylko dlatego, ze pan doktor zapytał, czy można mu zaufać, że nie będzie tego rozmontowywał i grzebał, bo inaczej dostanie gips i tyle.

Ręka oczywiście lewa, jak przystało na leworęcznego. Pisanie wszelkich prac, klasówek i tak dalej jest mocno utrudnione.

No, i oczywiście można się wymigać od wielu czynności domowych.

Wrrr.

wtorek, 02 maja 2017

Napisałam w piątek, że nic się nie dzieje.

To był błąd.

Parę godzin później zadzwoniła mama, która powinna w tym czasie grzecznie wracać z dializy. Powinna, ale nie wróciła.

Usłyszałam, że ją zamykają w szpitalu, a do mnie jest prośba o zabranie Gardy - bo tata akurat też był poza Warszawą....

Nosz jasny gwint.

Operowali ją jeszcze w nocy w piątek. W  szpitalu jest do dziś, w czwartek będą dalsze działania - wiadomo, długi weekend....

Postaram się nie mówić już, że nudno, spokój, nic się nie dzieje i tak dalej. Zwykle okazuje się szybko, że wykrakałam i zaczęło się dziać znacznie więcej, niż bym chciała.

piątek, 28 kwietnia 2017

Udało mi się dopaść komputera na chwilę, więc korzystam.

Informacje w skrócie:

Pracuję i dobrze mi z tym, chociaż to ciężka fizyczna harówa czasami. Ale dająca mnóstwo satysfakcji.

Jakiś czas temu znalazłam konkurs literacki na książeczkę dla dzieci i wysłałam tam kilka opowiadań, które wymyśliłam dla Grzesia. Dziś dostałam maila, że przeszłam pierwsze sito (z kilku tysięcy zgłoszeń wybierają setkę, nad którą będa dalej myśleć). Hurra, nawet, jeśli nie wygram, na co nie liczę, to i tak wskoczenie do pierwszej setki z kilku tysięcy prac to sukces.

A poza ty nic na działkach się nie dzieje, a raczej dzieje jak zwykle. Pędzę do kuchni, bom głodna straszliwie!

 

środa, 19 kwietnia 2017

No to, Drodzy Państwo, zaczyna się. Nowa Droga Życia.

W ciągu najbliższych dwóch dni powinnam dostać konkretne parametry i zapewne od poniedziałku ruszam do pracy.

Tak nieco bardziej szczegółowo, to od dawna myślałam o pracy w sektorze senioralnym, ale bałam się zaczynać nie mając zielonego pojęcia o podstawowej, bezpośredniej opiece. Teraz już jestem znacznie mądrzejsza, pojęcie mam i od razu mi lepiej.

Jestem opiekunem osób starszych i niesamodzielnych.

Plany mam dosyć dalekosiężne, łącznie ze studiami podyplomowymi z okolic gerontologii/geriatrii, ale to trochę później. Na razie wracam na rynek pracy, przestanę czuć się jak nikomu niepotrzebny pasożyt, wyjdę do ludzi innych niż przedszkolanki, doktorek i pani w sklepie i jeszcze będę miała jakąś dodatkową kasę. Może nawet sobie zafunduję jakąś przyjemność na to konto?

Demografia jest, jaka jest, więc raczej pracy mi nie zabraknie.

Jestem Kobieta Pracująca i żadnej pracy się nie boję!

 

A z tego entuzjazmu do życia zaczęłam się jeszcze uczyć hiszpańskiego, o!

wtorek, 18 kwietnia 2017

Muszę nauczyć Grześka czytać, i to jak najszybciej.

Wiem, ma tylko cztery lata, będzie sie nudził w szkole, bla bla bla.

Otóż nie będzie sięnudził w szkole, bo go zamorduję znacznie wcześniej, jeśli nadal będzie mi w dni świąteczne przyłaził  i stawiał mnie na nogi przed godziną szóstą rano!!!!!

Z Piotrkiem było to samo, jak zaczął czytać, to wreszcie przestał rozrabiać  o świcie.

No to do roboty!

piątek, 14 kwietnia 2017

Zwyczaje świąteczna jak wiadomo są różne. Jedne przechodzą z pokolenia na pokolenie, inne są regionalne, a jeszcze inne - tylko domowe.

U nas też powstał taki domowy zwyczaj świąteczny, połączony z tradycyjną potrawą.

Chorujący Grzesiek, który dostaje antybiotyk.

Nie podoba mi się!!!!

Widziałam dziś bociana!

Dwa tygodnie temu spotkałam jeża, różne robactwo wyłazi spod ziemi, magnolie kwitną, zaraz będą krategusy, u mamy niezapominajki też już otwierają błękitne oczka...

Świat jest piękny!

niedziela, 09 kwietnia 2017

... Grzesiek jest chory.

Zaczęło się w czwartek, przylazł w środku nocy do nas do łóżka, gorący jak piecyk. Zmierzyłam - 38,9. Nosz niech to licho, ja mam na parę godzin egzamin, Skorupiak też jakieś pilności pracowe, a ten się do przedszkola zdecydowanie nie nadaje.

Dzięki rodzicom udało się jakoś ogarnąć sytuację, ja pognałam niewyspana na egzamin, udało się przełożyć oblewanie kursu na inny termin, wszystko w galopie i z wywieszonym ozorem.

Synku kochany, proszę, daruj już sobie, ta płyta jest zdecydowanie ograna. Chociaż raz na święta bądź zdrowy...

piątek, 03 marca 2017

Podcczas zakupów ostatnio w dziale wędlin rzuciłam jakoś krzywo okiem  i ku swemu zdumieniu zobaczyłam "szynkę z kota". Po chwili, jak już rzuciłam okiem ponownie  tym razem prosto, okazało się że nie z kota a z kotła.

Bywa.

Poległam jednak chwilę później, gdy zobaczyłam "salceson prezesa"....

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37