O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych
O autorze

  Statystyki
stat4u

podsłuchane, podejrzane

piątek, 03 lutego 2017

Scenka z metra porannego:

Młody człowiek w kapturze nasuniętym na czoło, w stanie wyraźnie lekko naprutym poleguje na siedzeniach.

Podchodzi dwóch panów z blachami na piersiach i uprzejmie proszą  o bilet.

 Młodzian uchylił jedno oko:

- Nie musicie sprawdzać tego biletu. Nie jest wam do niczego potrzebny. - poinformował panów konwersacyjnym tonem i ponownie zapadł w niebyt.

 

Pół wagonu w ryk, panowie kontrolery też parsknęli i poszli dalej...

poniedziałek, 03 października 2016

Na Ursynowie niedawno poprawiali ścieżkę rowerową wzdłuż głównej ulicy. Zamieniali tą idiotyczną kostkę na asfalt. Chwała im za to.

W związku z pracami niezbędne było potem zregenerowanie zieleni w miejscach, gdzie kopali czy tam, gdzie stały baraki robotników albo inne żelastwo.

Nawieziono górkę ziemi. Piękna, czarna, porządna.

I co?

Pewnego popołudnia idę sobie ostrym marszem wzdłuż drogi dla rowerów i cóż moje piękne, błękitne oczęta widzą?

Starszych państwa. Na oko urocza starsza pani z jakże sympatycznie wyglądającym starszym panem. Ładujący spokojnie tę ziemię w reklamówki i do wózeczka.

Zapytałam grzecznie, czy to tak ładnie kraść, na co zostałam zbluzgana od najgorszych, pani naskoczyła na mnie, że to do ogródka przed blokiem, wszyscy będą mogli podziwiać piękne roślini, więc dlaczego ma płacić? A w ogóle to ona wpłaca co miesiąc 50 złotych na SOS Wioski Dziecięce, więc niech ja sie odczepię (powiedziane było dużo mocniej, ale nie będę schodzić do poziomu tych państwa i powtarzać).

 

Opadło mi wszystko. Tyle jest gadania, że młodzież taka i owaka, a tu taki zonk w wykonaniu osób, które młode przestały być pół wieku temu. I ta agresja, wulgaryzmy i idiotyczne tłumaczenie okraszone uroczym pytaniem "To niby czemu miałabym płacić?".

Pewnie, łatwiej ukraść.

czwartek, 28 lipca 2016

Siedzę w poczekalni do lekarza. Długo, nudno - standard. 

Dialog obok:

-Ja to, proszę pani, trzy lata byłem w Grecji....

- To miał pan okazję obejrzeć piramidy i Kleopatrę -= wykrzyknęła z podziwem sąsiadka.

 

Kurtyna

czwartek, 16 czerwca 2016

Szłam dziś wzdłuż zaparkowanych samochodów i jeden rzucił mi się w oczy.

Miał na przedniej szybie SIEDEM uchwytów na telefon komórkowy, z czego tylko jeden ustawiony na środku, tak, żeby mógł z niego korzystać kierowca. Pozostałe wisiały z boku, po prawej stronie szyby.

Czy ktoś jest w stanie wyjaśnić mi sens takiego postępowania? Bo sama to za głupia na to jestem, zdecydowanie....

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Siedzę na zawodach i póki Piotrek nie walczy,patrzę na ludzi. Przede mną stoi mamusia z wyjącym dzieckiem na rękach i stara się uciszyć malucha. A ja jemu się wcale nie dziwię, też bym się darła, gdyby mnie ktoś przydział w body, sztruksową sukienkę i RAJSTOPY przy takich temperaturach.

Mamusia zresztą wyletniona stosownie do wskazań termometru, tylko dziecko opatulone.

Typowe nad Wisłą "żeby tylko nie zmarzła, załóż czapeczkę" ma się dobrze.

środa, 08 czerwca 2016

Scenka.

Dwie panie na spacerze. Obie z pieskami.

Jedna prowadziła na smyczy pięknego doga stalowo-błękitnego.

Druga maciupeńkiego yorka.

 

Kurtyna.

czwartek, 24 września 2015

Od przyjaciół usłyszalam ostatnio jszcze jedną śliczną historyjkę.

Ich znajoma, pani mająca wówczas lat 102 potrzebowała nowych okularów. Poszła więc do pewnej sieci, która reklamuje sie, że daje tyle procent zniżki ile klient ma lat - i wywołała sporą konsternację.  Że zgodnie z reklamą powinna dostać okulary darmowe - to jedno. Ale co zrobić z tymi dodatkowymi dwoma procentami? Zapłacić jej za to, że przyszła?

W końcu jakoś rozwiązano problem, pani dostała okulary z wyższej półki niż to określał regulamin promocji, plus jeszcze jakieś dodatki, tak że w sumie wszyscy byli zadowoleni. Ale co personel miałw pierwszej chwili zgryza, to ich :)

Im więcej papierów, tym czystsza dupa.

I już wiadomo, skąd tyle papierków, druczków i formularzy wszędzie. Po prostu pęd do higieny.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Usłyszałam ostatnio od znajomej historię, po której włosy mi rządkami stanęły dęba na głowie.

Otóż jej sąsiadka miała psa. Bidę schroniskową, po przejściach. U sąsiadki znalazł dobry, kochający dom, w którym przeżył wiele lat.

Niestety pod koniec życia zaczał mieć jakieś historie neurologiczne - zaczął być agresywny, bolało go - wyraźnie cierpiał.

Właścicielka psa (WP) początkowo nie chciała go usypiać, była zwolenniczką naturalnej śmierci - u ludzi i zwierząt. Pies jednak cierpiał coraz bardziej, wył z bólu całymi dniami - zdecydowała się.

Pojechała do weterynarza - jakoś w czasie wyjazdu wakacyjnego podjęli tę decyzję, byli w tedy u rodziny w miasteczku gdzieś na ścianie wschodniej. Miasteczko nieduże, weterynarzy aż dwóch. I od obu usłyszała, że nie ma mowy, oni nie mają zapmiaru popełniać eutanazji, to grzech, nie po niechrześcijańsku i w ogóle nie.

WP pozbierała szczękę z podłogi, zabrała psa i wyszła. Przepytała rodzinę i przyjaciół, znalazła rozsądnego weterynarza, który przyjechał i pomógł pieskowi odejść za Tęczowy Most, gdzie już nic nie boli.

jakoś nie mogę ogarnąć tych przeplotów nauki chrześcijańskiej wobec zwierząt - z jednej strony Bracia Mniejsi,  z drugiej, zwłaszcza na wsi - inwentarz, dobytek, obiad. Nie mają duszy, Terlik mój ulubiony kiedyś pluł coś na temat tego, jak to trzymanie zwierzątek domowych prowadzi do aborcji (nie znajdę teraz linku do tego, ale było!), a równocześnie skrócenie cierpień jest grzechem. Zabicie zdrowego zwierzaka na obiad już nie.

Za mądre to dla mnie.

piątek, 27 czerwca 2014

tak mi się przypomniało

Parę dni temu moja mama usłyszałą w telewizji jakiegoś geniusza motoryzacyjnego (program moto, a nie ogólny), który opowiadał co s o samochodach z silnikiem hajbrydowym.

Ja wiem, że polska język trudna jest, ale bez przesady, słowo "hybryda" istnieje w nim znacznie dłużej, niż silniki.


piątek, 17 stycznia 2014

przeglądam sobie stare zegary na allegro.

I czasem mnie z lekka zatyka na opisy. Znalazłam już antyczny zegar wahadłowy na baterię, zegar w dębowej skrzyni na baterie - rozumiem, że to skrzynia taka bateryjna, a starożytni prąd w kubełkach nosili do tych baterii zegarowych. 

uwielbiam takie opisy. To ta sama kategoria, co prezentacja  z degustacją ekskluzywnych garnków, na którą to usiłowała mnie kiedyś zaprosić pewna pani przez telefon. Nie zdecydowałam sie, a właściwie szkoda. Czy kiedykolwiek w życiu inaczej dowiem sie, jak smakuje ekskluzywny garnek???? Cóż za niepowetowana strata....

czwartek, 31 października 2013

barek firmowy. Pani w kolejce przepytuje pana sprzedającego, z czym są kanapki. 

Ten wymienia - z szynką i serem, kiełbasą, czymś tam jeszcze.

- A czy sąjakieś postne? - zapytała pani.

- Tak, z serem mozarella, pomidorem i bazylią.

- Świetnie, to poproszę tę z mortadelą! -ucieszyła się pani.

poniedziałek, 20 maja 2013

Podsłuchane w tramwaju:

- Bo wiesz, teraz to do wszystkiego dodają mikroonanizmy...

 

Strach się bać!

środa, 09 marca 2011

jechałam sobie metrem, a nad moją głową dwóch młodzieńców zawzięcie dyskutowało.

Właściwie "dyskutowało" nie jest tu najlepszym slowem. "Plotkowało" będzie bardziej adekwatne. Chodziło o jakąś imprezę, jakieś panienki podrywały jednego z  nich, a ten chwalił się koledze, który słuchał z zawiścią w oczach, głosie i wszystkim innym.

Nie słuchałam szczegółów (a raczej starałam sie nie ich nie słuchać, choć nie bylo to łatwe), wetknęłam nos i ołówek w mój ukochany zestaw komunikacyjno-kolejkowy - obrazki logiczne.

W pewnym momencie jednak coś mi zazgrzytało i zaczęłam sie zastanawiać nad tym, co mimowolnie (wbrewwolnie?) usłyszałam. Zdanie brzmiało:

- To już była całkowita żenuła.

Owa "żenuła" była zdecydowanie w rodzaju żeńskim, z typowym dla języka polskiego akcentem- czyli na drugą sylabę od końca. I z wyraźnym "ł", żadne tam zbitki "ua", które  w dobie niechlujstwa językowego często brzmią podobnie.

W pierwszym momencie mnie zamurowało, zaczęłam sie intensywnie zastanawiać, co to znaczy. W drugim - zrozumiałam. I zwątpiłam....