O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych
O autorze

  Statystyki
stat4u

bracia

niedziela, 29 stycznia 2017

- Grzesiek, zgubiłeś mi klocek!!! - zabrzmiał wkurzony głos Piotrka.

- A wcale nie ja!!! - odwrzasnął oburzony oskarżeniem Minorek.

- Przecież ty się nim bawiłeś.... - trochę mniej pewny swego Piotrek walczył dalej.

- Ale to nie ja go zgubiłem, tylko koty! - stwierdził stanowczo Grzegorz.

 

Faktycznie, koty grają w hokeja wszystkim, mogły i klockami. W każdym razie świetnie nadają się do zrzucenia na nie winy, bo po pierwsze, nic im się nie udowodni, a po drugie - przecież nikt nie będzie krzyczał na te kochane, malutkie futrzaczki... :)

środa, 22 czerwca 2016

Grzechot postanowił pomalować farbami. Proszę bardzo, niech maluje. Dostał farby, pędzle papier, podkładkę i co tam mu jeszcze było potrzebne - i hulaj dusza.

W pewnym  momencie poinformował mnie, że ma mokra bluzkę - wylał sobie na nią wodę.

Nie jest to tragedia, zaproponowałam, żeby poszedł do pokoju, zdjął mokre ubranko i przebrał się w suche. I zajęłam się swoją robotą.

A był to błąd.

Co prawda Wąż Młodszy był w tym samym pokoju co ja, ale akurat krzesło stało w sposób zasłaniający mi go dokładnie. W związku z czym dopiero jak się odezwał do mnie, zobaczyłam, że wprawdzie zdjął mokrą bluzeczkę, ale nie uznał za stosowne zastąpić jej suchą. tylko namalował sobie na brzuszku czarne coś. Coś zasadniczo było jednym wielkim maziajem, takim na pół Grzesia.

Stwierdziłam, że właściwie, nie ma co się kłócić, rozebrałam gada, wstawiłam do wanny i... pozwoliłam Piotrkowi domalować go do końca :))))

Obaj byli przeszczęsliwi, a ja się tylko zastanawiałam z lekkim niepokojem, jak to będzie schodzić. no ale to plakatówka, a nie olejna.....

Zeszło ładnie, chłopaki szczęśliwe.

I tak oko uczciliśmy zakończenie edukacji w tym roku szkolnym (Piotrek jutro ma wycieczkę).

 

Ani chybi rożnie mi artysta. Kariera pewna!!!

niedziela, 10 kwietnia 2016

Dzieci, jak wiadomo, dzielą się na czyste i szczęśliwe.

Grzechot dzisiaj dwukrotnie wrócil z brykania na dworze ze starszym bratem w stanie wymagającym prawie całkowitej zmiany garderoby.

Dobrze się razem bawili :)

środa, 20 stycznia 2016

Poszłam dziś z chłopakami do przychodni na kontrolę.

I myślałam, że wrócę taszcząc dwa komplety zwłok, osobiście przeze mnie zamordowanych uprzednio.

Biegali. Śmiali się. Wspinali na leżaki do przewijania niemowląt. Tupali. Kłócili. Biegali.... I tak dalej.

Żadne prośby nie docierały, kolejka długa, dzieciaków tłum,masakra. I ta upiorna parka wariująca na potęgę.

Niech mi ktoś pomoże ich uspokoić, ja już naprawdę nie wiem, co z nimi robić, w łeb, związać i zakneblować, czy codziennie na śniadanie porcję neospasminy podawać?

 

Tyle dobrego, że Grzesiek nawet doktora zdziwił, że tak szybko wraca do pionu. Byle do poniedziałku, Piotrek do szkoły, a Grzesiek od wtorku do przedszkola. Może wtedy wreszcie uda mi się wyzdrowieć, jak pójdą w cholerę...

piątek, 21 sierpnia 2015

...jak mnie złapiesz?

dzisiaj chłopcy bawili się w ten sposób podczas zakupów. To znaczy Grzesiek zwiewał, a Piotrek go pilnował i dostawał szału.

A ja tylko wrednie sie uśmiechnęłam - jacy wy jesteście do siebie podobni, synku... Już wiesz, dlaczego tak mnie wpiekla, gdy muszę po raz pięćset dwudziesty czwarty poprosić cię, żebyś na chwilę sie uspokoił i przestał pajacować?

mam nadzieję, że jakieś wnioski praktycznze z tej lekcji będą :)

wtorek, 11 sierpnia 2015

Dokopałam się do zeszytu, w którym na kolanie wpisywałam notatki na bloga siedząc na placu zabaw albo w kolejce gdzieś tam. Skorzystam z okazji i wpiszę, zanim mi się notki całkowicie zdewaluują :)

30.07

Piotrek wrócił z obozu.

Grzesiek oszalał. Biegał wokół niego niczym pies, brakowało szaleńczo machającego ogona. Przytulał brata, uśmiechał sie, przynosił swoje skarby - ekstaza. Tylko piłeczki w buzi brakowało, wyglądałby całkiem jak Agrafka.

Będzie problem, jak w niedzielę Pitorek wyjedzie na kolejne dwa tygodnie, a Grzesiek będzie tęsknił...

poniedziałek, 20 lipca 2015

Piotrek pojechał wczoraj na obóz. Wraca dopiero 30. Potem trzy dni na  przepranie i następne dwa tygodnie poza domem. 

Wkurzał mnie ostatnio potwornie swoim nicnieróbstwem i wykłócaniem sie o wszystko, ale i tak brakuje Węża Starszego.

Grzesiek już zaczął tęsknić i dopytuje sie o bratka średnio pięć razy na godzinę. Nie wiem, co gorsze....

niedziela, 29 marca 2015

Zabrałam Piotrka na bazarek w charakterze nosilszczika.

Widząc błagalny wzrok przy naszym ulubionym stoisku poprosiłam o ćwierćkilo ogóreczków kiszonych. Pyszczek sie rozjaśnił.

W domu wypakowuje zakupy i patrzy krytycznie na siatkę z ogórkami:

- Mama, został jeden ogórek... Może go zostawię Grzesiowi?

- A zostaw, ładnie, że o nim pomyślałeś.

- Wiesz co, lepiej nie, bo jest tylko jeden, a on bedzie się domagał dokładki. To sam zjem.

 

Nie ma jak dobre uzasadnienie

wtorek, 20 stycznia 2015

Posiadanie starszego brata jest super. 

Sama o takim marzyłam, ale rodzice jakoś mimo moich próśb złośliwie nie chcieli mi go zapewnić.

Grzesiek uczy się w blyskawicznym tempie od Piotrka - niestety nie zawsze tego, czego bym chciała. Muszę Pytona bardzo pilnować, zęby nie robil przy Grześku pewnych rzeczy, np. nie łaził po płotach i drzewach, jak mały jest w  zasięgu wzroku. NIestety widział to już i sam zaczyna. Jak również powtarza wiele ćwiczeń, które obserwował w zeszłym roku na treningach judo...

Dzisiaj musiałam ustawić zegar - zapomniałam go nakręcić i stanął. Grzesiek uwielbia bimbanie zegarowe, ja zresztą też, więc mieliśmy frajdę, bo bimbało dużo, zanim doszłam do właściwej godziny.

A Grzechot liczył bimbnięcia. Jeden, dwa, trzy, czter, pięć, sześć... dalej już wymiękał, ale on przecież nie ma jeszcze dwóch lat! No dobra, będzie miał pojutrze.

Bystrzak mały. Teraz stoi na głowie  i łypie na mnie okiem spomiędzy nóg. 

Sto pociech z nim mamy, chociaż mógłby produkować nieco mniej decybeli...

niedziela, 30 listopada 2014

Grzebnęłam sobie w starych zdjęciach Piotrka.

O mamusiu, jacy oni sa podobni do siebie!!! Jakoś tego wcześniej nie widziałam, bo jednak obok siebie mam mordki w różnym wieku, ale jak popatrzeć na zdjęcia, to ciężko się połapać, który to.

Fajnie, Grzesiek też będzie przystojniak. 

Tylko naprawdę muszę zacząć myśleć o kratach w oknach, bo się panny będa pchały....

Tagi: bracia
21:29, agra1 , bracia
Link Komentarze (1) »
piątek, 08 sierpnia 2014

Do Piotrka przyszedł T., jego najlepszy przyjaciel, mieszkający obecnie za granicą. Ostatnie spotkanie na najblizsze parę miesięcy.

Panowie szaleją róno, normalnie tornado, po czym pobiegli do pokoju Piotrka i zamknęłi małemu drzwi przed nosem.

Po jakims czasie Piotrka ruszyło sumienie, otworzył, zawołał. Grzesiek popędził, ale T, nie wyraża entuzjazmu, z tego co słychać, to by najchętniej  Grzechota stamtąd wygonił.

Piotrek sie postawił:

- Teraz nie będziemy sie bawić prymitywnie, to jest mój młodszy brat i ja chcę sie z nim pobawić!

wtorek, 21 stycznia 2014

Grzesiek jutro kończy rok. 

Nie wiem, kiedy to poleciało, przecież niedawno chodziłam z brzuchem, niedawno spotkałyśy się z A. na porodówce, niedawno malutek był najmłodszym członkiem rodziny... Teraz przybyło mu już dwoje kuzynów młodszych, a za miesiąc pojawi się jeszcze jedna panienka. M już chodzi do żłobka (czy nie chodzi, bo choruje? Zdrowia urodzinowo życzymy!).  

Bilans roku: 10 kilo, 5 zębów (i trzy czy cztery tuż pod wierzchem), kilka dżwięków o konkretnym znaczeniu, wielka, niezmierzalna miłość do starszego brata (z wzajemnością). Piękna czuprynka, mądre spojrzenie, pogodny charakter. Podrywacz taki sam, jak starszy w tym wieku. 

Zasadniczo zdrowy - trzzydniówka w lipcu i teraz po świętach zapalenie oskrzeli, tyle tego.

Wesolutki facecik o zdecydowanycm charakterze, lubi ludzi, ale mama labo tata mają byc blisko. I od tej zasady nie ma odwołania, gdy zabraknie któregoś z rodziców, jest straszny wrzask.

 

Tak było rok temu (na, parę dni później, musieliśy wrócić ze szpitala):

 

a dzisiaj...

 

 

wtorek, 23 lipca 2013

Wczoraj rano Pyton zadał mi treściwe i jakże słuszne pytanie:

- Mama, a kiedy robimy imprezę dla Grzechota?

Nie całkiem prrzytomna jeszcze wymamrotałam spod poduszki:

- Jaką imprezę? - faktycznie, w domu pobojowisko, meble poprzestawiane, malowanie w toku, a temu sie zachciewa gości zapraszać.

 - No bo Grzechot ddziś kończy pół roku - przypomniał mi kochany synek. Ma rację, kurza jego twarz. Ale że pamiętał przez cały obóz i skojarzył we właściwym momencie, gdy sam jest rozemocjonowany opowieściami? 

Chapeau bas!

 

PS. Imprezy nie będzie. Najpierw muszę skończyć malowanie, potem posprzątać po nim. A potem przypomnieć sobie, jak sie nazywam....