O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych
O autorze

  Statystyki
stat4u

wtorek, 29 listopada 2016

Na dzieci zawsze można liczyć.

Kupiłam sobie bilet na pociąg, w piątek po południu chciałam się urwać do Krakowa, do przyjaciół.

Dzisiaj Grzesiek wylazl z wanny cały w kropki. Średnio wyraźne, ale jednak kropki.

Wrrrrr.

 

Zobaczymy, co powie jutro nasz ulubiony doktorek....

niedziela, 27 listopada 2016

Piotrek spotkał kolegę, z któym chodzi do jednej grupy na nagielski.

- Wiesz, ja już nie będę z wami chodził - powiedzial kolega.

- O, szkoda- zmartwił sie Piotrek. - A dlaczego?

- Nie wiem, rodzice tak zadecydowali. Z rodzicami tak to już bywa... - westchnął rozmówca, patrząc koso na mnie, mimo, ze jako żywo nie miałam z tą decyzją nic wspólnego. Widocznie przynależność do grupy rodziców od razu ustawiła mnie w rzedzie co najmniej podejrzanych.

- Pomyśl o tym jak o dobrej zmianie :) - doradził syneczek.

 

środa, 23 listopada 2016

Parę dni temu zadzwoniła do mnie sąsiadka z trzeciego piętra.

Okazało się, że  kilka godzin wcześniej na swym balkonie (przypominam, trzecie piętro!) znalazła naszego Kotka Bramotka. Wlazł z zewnątrz.

Usiłowała go namówić, żeby wrócił już bardziej cywilizowanie, przez mieszkanie i po schodach - czyli trasą, którą dobrze zna i systematycznie do niej chadza, ale Brams nie dał sie namówić. Prawdę powiedziawszy, nie wykazał się manierami, uciekł na jej widok i wypadł z tego balkonu, na szczęście z międzylądowaniem na krzaku po drodze.

Trochę mnie zatchnęło, zwłaszcza, że jak byłam mała i mieszkaliśmy na 7 piętrze, to też dwa ówczesne koty zaliczyły lot ku ziemi. I jeden nawet to przeżył. Co prawda tutaj pietro trzecie, ale jednakowoż....

Pierwsze pytanie - kiedy to było. Jak usłyszałam, że około 14, to odetchnęłam, bo wracając z Grześkiem z przedszkola spotkaliśmy Bramsa, był w całkiem dobrym nastroju, przyszedł sie pokiziać a potem powędrował dalej w swoich kocich sprawach.

Oczywiście Skorupiak po pierwszych zdaniach mojej rozmowy wyrwał  z kopyta na dwór, poszukać włóczęgi, który tym razem grzecznie się zameldował. Widocznie już mu ogon zmarzł po paru godzinach włóczenia się po okolicy.

W sumie - skończyło sie na nerwach. Wykończy mnie to zoo...

wtorek, 22 listopada 2016

Leniwe poranne kotłowanie w łóżku. Dziateczki trajkoczą,  planują - i depczą po rodzicach.

- Mama, jak będę dorosły, to będę mógł grać w Diablo? - rozrywka Skorupiaka, Piotrkowi ściśle limitowana, Grzechot nie gra wcale.

- Tak, kochanie, jak będziesz dorosły, to będziesz mógł.

- Dziękuję, mamusiu!!! Jak ty dorośniesz, to też będziesz grać w Diablo! - ucieszył się Serpens Minor.

No i się zastanawiam, kiedy będzie można mnie uznać za dorosłą. I czy ja na pewno tego chcę? Diablo nie jest mi wcale oszczęścia potrzebne.

Ale żeby w wieku 42 (prawie) lat nadal być małolatą to jest sukces, z którego jestem dumna :)