O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych
O autorze

  Statystyki
stat4u

niedziela, 16 lipca 2017

Skorupiak z Grzechotnikiem poszli na spacer.

- Tato, czy mogę pobiec?

- Nie, synku nie możesz.

- Ale tato, czy mogę pobiec?

- Nie, nie możesz, powiedziałem. Której części zdania "Nie, nie możesz pobiec" nie zrozumiałeś?

- Tej " Nie, nie możesz pobiec".

- Synku, to było pytanie retoryczne!!!!! - jęknął Skorupiak.

- Tak wiem, nie oczekiwałeś na nie odpowiedzi - odpalił Grzechotnik.

 

No i co z takim zrobić?

 

PS. On ma 4,5 roku....

Skorupiak z Grzechotnikiem poszli na spacer.

- Tato, czy mogę pobiec?

- Nie, synku nie możesz.

- Ale tato, czy mogę pobiec?

- Nie, nie możesz, powiedziałem. Której części zdania "Nie, nie możesz pobiec" nie zrozumiałeś?

- Tej " Nie, nie możesz pobiec".

- Synku, to było pytanie retoryczne!!!!! - jęknął Skorupiak.

- Tak wiem, nie oczekiwałeś na nie odpowiedzi - odpalił Grzechotnik.

 

No i co z takim zrobić?

 

poniedziałek, 10 lipca 2017

Wpadłam dziś na chwilę do taty, zdaje się że zawieźć mu haczyk do wyciągania kleszczy, ale to nieistotne.

- Fajna ta twoja fryzura, ładnie ci się włosy zawijają - stwierdził rodziciel. 

- Też ją lubię, dobrze obcięte, nie muszę się nimi jakoś specjalnie zajmować, najlepiej się układają, jak nic z nimi nie robię.

- Ale to chyba niedawno obcięłaś?

- Ponad rok temu, tato.....

 

:)

 

I tak nie źle, w końcu sam zauważył. W dzieciństwie razem z bratem przesyłaliśmy tajne komunikaty "Mama była u fryzjera, zauważ to!"

piątek, 07 lipca 2017

.... gdy o 1 w nocy dzwoni twoje dziecko I płacze w telefon, bo zwymiotowało, boli go brzuch, a tym jesteś 250 km dalej I nie możesz nic zrobić....

środa, 28 czerwca 2017

- Czy tata się dobrze czuje? - zapytał mnie z troską Wąż Starszy.

- Nie wiem, a o co chodzi - zdziwiłam się nieco.

- No bo on wydaje polecenia kotu....

Faktycznie, Skorupiak usiłował zdyscyplinować BramKota, ale że ten był w pewnej odległości, więc wszelkie argumenty w postaci, dajmy na to spryskiwacza do kwiatków już nie miały tam zasięgu. Więc przemawiał.....

 

A kot? Jak to kot. 

środa, 21 czerwca 2017

Poszukuję książki.

Przekopuję net, antykwariaty i inne takie, ale nigdzie nie ma.

Uprzejme wyszukiwarki proponują tytuły podobne.

Szukam - Podstawy gerontologii społecznej, Szatur-Jaworska, Dzięgielewska, Błędowski.

Wypluwa jako podobne  - Oceanografia rybacka. Albo drugie, jeszcze lepsze - Sumienie pierestrojki.

 

Czegoś nie rozumiem.....

Aha, jakby ktoś z Szanownych Czytelników przypadkiem miał tą książkę i mógł się z nią rozstać, to poproszę o info!!!!

niedziela, 21 maja 2017

zaganiana jestem ostatnio i dopiero teraz zauważyłam, że nie pochwaliłam się kolejnym wyczynem Syneczka Starszego.

Syneczek mianowicie podczas lekcji WF złamał sobie palec. Do tego splot różnych okoliczności spowodował,  że nie został zaopiekowany i opatrzony od razu, tylko po paru godzinach wydzwonił nas ze stypy.

Następne 5 godzin spędziliśmy na SOR, z którego wyszedł z łapą w szynie. I to tylko dlatego, ze pan doktor zapytał, czy można mu zaufać, że nie będzie tego rozmontowywał i grzebał, bo inaczej dostanie gips i tyle.

Ręka oczywiście lewa, jak przystało na leworęcznego. Pisanie wszelkich prac, klasówek i tak dalej jest mocno utrudnione.

No, i oczywiście można się wymigać od wielu czynności domowych.

Wrrr.

Chłopaki rozkładają karty z piłkarzami do albumu.

Nagle słychać poirytowany głos Piotrka:

- Ronaldo, nie Donaldo, zapamiętaj wreszcie!!!!!

piątek, 05 maja 2017

- Piotrek, zabierz tę karimatę z podłogi - poleciłam lekko wkurzona całokształtem bałaganu w pokoju syneczka.

- Mama, a wiesz, że Kari Mata to była holenderska tancerka, super-szpieg? - poinformował mnie potomek wyraźnie usiłując odwlec tę straszną chwilę, kiedy trzeba będzie wreszcie posprzątać.

Cóż, nie wiedziałam. Ja słyszałam o działalności niejakiej Maty Hari, ale to zapewne była jakaś chińska podróbka :)

wtorek, 02 maja 2017

Napisałam w piątek, że nic się nie dzieje.

To był błąd.

Parę godzin później zadzwoniła mama, która powinna w tym czasie grzecznie wracać z dializy. Powinna, ale nie wróciła.

Usłyszałam, że ją zamykają w szpitalu, a do mnie jest prośba o zabranie Gardy - bo tata akurat też był poza Warszawą....

Nosz jasny gwint.

Operowali ją jeszcze w nocy w piątek. W  szpitalu jest do dziś, w czwartek będą dalsze działania - wiadomo, długi weekend....

Postaram się nie mówić już, że nudno, spokój, nic się nie dzieje i tak dalej. Zwykle okazuje się szybko, że wykrakałam i zaczęło się dziać znacznie więcej, niż bym chciała.

piątek, 28 kwietnia 2017

Udało mi się dopaść komputera na chwilę, więc korzystam.

Informacje w skrócie:

Pracuję i dobrze mi z tym, chociaż to ciężka fizyczna harówa czasami. Ale dająca mnóstwo satysfakcji.

Jakiś czas temu znalazłam konkurs literacki na książeczkę dla dzieci i wysłałam tam kilka opowiadań, które wymyśliłam dla Grzesia. Dziś dostałam maila, że przeszłam pierwsze sito (z kilku tysięcy zgłoszeń wybierają setkę, nad którą będa dalej myśleć). Hurra, nawet, jeśli nie wygram, na co nie liczę, to i tak wskoczenie do pierwszej setki z kilku tysięcy prac to sukces.

A poza ty nic na działkach się nie dzieje, a raczej dzieje jak zwykle. Pędzę do kuchni, bom głodna straszliwie!

 

sobota, 22 kwietnia 2017

Chłopaki dzisiaj dały nam w kość bardzo, tak że postanowiliśmy się ich pozbyć  - nocują u moich rodziców. Inaczej chyba bym w końcu zamordowała jednego i drugiego.

Grzesiek, oprócz innych standardowych wrzasków uskutecznia licytowanie się z Piotrkiem - kto pierwszy, lepszy, wyższy, mądrzejszy, cokolwiek. Przy wsiadaniu do samochodu też. NIe zdzierżyłam i zjadliwie stwierdziłam, że powinien sie nauczyć przegrywać bez krzyków i płaczu.

Tyle tytułem wstępu.

Przed jazdą Skorupiak zaczął podpuszczać Grzesia na kolejną rywalizację - tym razem który z nich szybciej zaśnie, Skorupiak Cczy Grzechotnik. Bo Skorupiak jest już taaaaki zmęczony, oczy mu się same zamykają, a Grześ gada, bryka - to pewnie tata wygra.

I Grzesiek to łyknął jak pelikan.

Po drodze już meldował, że jest bardzo senny, oczka ma takie maciupcie, całkiem maciupcie ;). (Więc, mości książę, wy to coś złapcie. Albo w ogóle coś zróbcie!)

Na miejscu przebrał się w piżamkę, jeszcze musiał doczekać aż Duży skończy rozmowę w pokoju w którym Grzesiek sypia, jak przyjeżdża - i do łóżka. Ale znowu gada, ja już chcę uciekać do domu. Mi poszła sprawdzić, jak sytuacja, czy mogę sie ewakuować, i przypomina GRześkowi, że przecież jest konkurs, kto szybciej zaśnie. A na to ten mały drań:

 - Ja chcę przegrać, mama mówiła, że uczę się przegrywać bez krzyków i płakania!

Nosz, przypomniał sobie we właściwym momencie! Węża  żem na własnem mem łonie wyhodowała!!!!

 

Na szczęście zanim zdążyłam dojechać do domu Duży zadzwonił z informacją, ze Grzesiek bezapelacyjnie wygrał.

"błaszczaki" - zwroty i sformułowania opisujące skomplikowane problemy, w sposób pozbawiający złudzeń, co do wiedzy i inteligencji autora

Piotr Najsztub podsumował ministra B. krótko, celnie i przepięknie!

środa, 19 kwietnia 2017

No to, Drodzy Państwo, zaczyna się. Nowa Droga Życia.

W ciągu najbliższych dwóch dni powinnam dostać konkretne parametry i zapewne od poniedziałku ruszam do pracy.

Tak nieco bardziej szczegółowo, to od dawna myślałam o pracy w sektorze senioralnym, ale bałam się zaczynać nie mając zielonego pojęcia o podstawowej, bezpośredniej opiece. Teraz już jestem znacznie mądrzejsza, pojęcie mam i od razu mi lepiej.

Jestem opiekunem osób starszych i niepełnosprawnych.

Plany mam dosyć dalekosiężne, łącznie ze studiami podyplomowymi z okolic gerontologii/geriatrii, ale to trochę później. Na razie wracam na rynek pracy, przestanę czuć się jak nikomu niepotrzebny pasożyt, wyjdę do ludzi innych niż przedszkolanki, doktorek i pani w sklepie i jeszcze będę miała jakąś dodatkową kasę. Może nawet sobie zafunduję jakąś przyjemność na to konto?

Demografia jest, jaka jest, więc raczej pracy mi nie zabraknie.

Jestem Kobieta Pracująca i żadnej pracy się nie boję!

 

A z tego entuzjazmu do życia zaczęłam się jeszcze uczyć hiszpańskiego, o!

wtorek, 18 kwietnia 2017

Muszę nauczyć Grześka czytać, i to jak najszybciej.

Wiem, ma tylko cztery lata, będzie sie nudził w szkole, bla bla bla.

Otóż nie będzie sięnudził w szkole, bo go zamorduję znacznie wcześniej, jeśli nadal będzie mi w dni świąteczne przyłaził  i stawiał mnie na nogi przed godziną szóstą rano!!!!!

Z Piotrkiem było to samo, jak zaczął czytać, to wreszcie przestał rozrabiać  o świcie.

No to do roboty!

piątek, 14 kwietnia 2017

Zwyczaje świąteczna jak wiadomo są różne. Jedne przechodzą z pokolenia na pokolenie, inne są regionalne, a jeszcze inne - tylko domowe.

U nas też powstał taki domowy zwyczaj świąteczny, połączony z tradycyjną potrawą.

Chorujący Grzesiek, który dostaje antybiotyk.

Nie podoba mi się!!!!

Widziałam dziś bociana!

Dwa tygodnie temu spotkałam jeża, różne robactwo wyłazi spod ziemi, magnolie kwitną, zaraz będą krategusy, u mamy niezapominajki też już otwierają błękitne oczka...

Świat jest piękny!

niedziela, 09 kwietnia 2017

... Grzesiek jest chory.

Zaczęło się w czwartek, przylazł w środku nocy do nas do łóżka, gorący jak piecyk. Zmierzyłam - 38,9. Nosz niech to licho, ja mam na parę godzin egzamin, Skorupiak też jakieś pilności pracowe, a ten się do przedszkola zdecydowanie nie nadaje.

Dzięki rodzicom udało się jakoś ogarnąć sytuację, ja pognałam niewyspana na egzamin, udało się przełożyć oblewanie kursu na inny termin, wszystko w galopie i z wywieszonym ozorem.

Synku kochany, proszę, daruj już sobie, ta płyta jest zdecydowanie ograna. Chociaż raz na święta bądź zdrowy...

niedziela, 02 kwietnia 2017

Wiosna przyszła, czas posprzątać po zimie i przed świętami.

Pogoda piękna, wyjście na dwór kusi, zwłaszcza młodszą część rodziny, co stoi w zdecydowanej kolizji z matczynymi uwagami tyczącymi się porządków. Nawet jeśli chodzi tylko o sprzątnięcie własnego pokoju Potomka.

No i Potomek Starszy się doigrał. Miał już zapowiedziane i się doczekał. Pokój posprzątał mu tatuś. Dokładnie posprzątał, bardzo dokładnie nawet. Zniknęło mnóstwo rzeczy, nie tylko brudne skarpety i gacie walające się wszędzie, ale również aktualnie czytane książki (oraz kluczyk do biblioteczki), ładowarka do telefonu, plecak z apteczką i różnymi ukochanymi przydasiami wyjściowymi, łamigłówki i tysiąc innych skarbów.

Nie wyrzuciliśmy tego oczywiście, nie jesteśmy tak okrutni. NIe mówiąc o tym, że przynajmniej część trzeba by odkupić, taką na przykład ładowarkę. Zostało pochowane. A odzyska - jak odracuje....

Ładowarki brakowało najbardziej, w rezultacie Piotrek ma ją  już z powrotem, a ja mam umyty cały dolny ciąg szafek w kuchni.

Kolejne skarby - kolejne sprzątanie.

I nawet nie pisnął słowem, chociaż jego humor był daleki od entuzjazmu jak Syberia od Riwiery. Wiedział, że przegiął, znał konsekwencje i sprawdził, czy to faktycznie tak zadziała.

Zadziałało.

Będę miała posprzątane mieszkanie i się nie narobię :)

 

Polecam sposób na upartych nastolatków.

piątek, 10 marca 2017

Grzechot już leży w łóżku, usiłuję go przekonać, żeby spróbowął zasnąć sam. NIe chce mi się siedzieć u niego, a czytanie stracił za karę. To najwyższy wymiar, nic gorszego już nie mogę mu zrobić.

Spopby na Węża Nieśpiącego są różne najprostszy - oddalić sie pod byle pretekstem zaakceptowanym przez Potomka i pocekać z powrotem aż zaśnie, albo przynajmniej będzie już bardzo śnięty.

- Synku, możemy się umówić, że ja teraz pójdę zmyć makijaż z oczu, a ty przez ten czas postarasz się zasnąć?

- Ale wrócisz potem?

- Tak.

- To możesz iść zmyć ten lakier z oczu.

 

Oczy zabolały na samą myśl o lakierowaniu.

A teraz idę do Grześka, słowo sie rzekło, kobyłka u płotu... :)

środa, 08 marca 2017
Jeżyna wyzdrowiała, buszuje po kuchni, włazi za szafki - ogólnie dobrze jest. przy okazji wyjmowania jej z jakiegoś wyjątkowo ciasnego zakamarka zostąła zważona - chudzina, która po znalezieniu ważyła 319 g, teraz waży już ponad pół kilo - dokładnie 506 g! Będzie dobrze odżywionym, zdrowym jeżem na starcie, może przyjdzie kiedyś z jeżątkami? :)
piątek, 03 marca 2017

Podcczas zakupów ostatnio w dziale wędlin rzuciłam jakoś krzywo okiem  i ku swemu zdumieniu zobaczyłam "szynkę z kota". Po chwili, jak już rzuciłam okiem ponownie  tym razem prosto, okazało się że nie z kota a z kotła.

Bywa.

Poległam jednak chwilę później, gdy zobaczyłam "salceson prezesa"....

czwartek, 02 marca 2017

Zmiany się szykują w Herpetarium, i to potężne.

Nie chcę zapeszać, ale wygląda na to, że skończył się czas beztroskiego nieróbstwa (czytaj: zasuwania za Wężami, robienia za Psa Pasterskiego, Pielęgniarkę, Logistyka, Szofera, Pedagoga, Psychologa, Gosposię i Co Tam Jeszcze Komu Przyjdzie Do Głowy).

Jak się nic nie zmieni, to mam trzy tygodnie na ogarnięcie wszystkich zaległości.

Będzie się działo :)

środa, 01 marca 2017

Piotrek przeszedł do kolejnego etapu konkursu matematycznego Tropami Pitagorasa!

 

Właściwie to chyba powinnam sie przyzwyczaić do jego sukcesów matematycznych, ale nadal cieszę sie jak norka :)

Dziś rano u rodziców przed blokiem:

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 86