O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych

  Statystyki
stat4u

Blog > Komentarze do wpisu

koszmarny tydzień

Ostatni tydzień w pracy przypominał trzęsienie ziemi.

W poniedziałek zmarła mi podopieczna, prawie mi na rękach. Wezwałam karetkę, reanimacja, przywrócenie akcji serca. Zabrali ją na gwizdkach, ale zanim z jej krewną dojechałyśmy do szpitala lekarze stwierdzili zgon.

Potem inna podopieczna odwinęła mi numer wszechczasów po którym zażądałam w firmie natychmiastowej zmiany przydziału - i ją bez żadnych dyskusji dostałam. Generalnie dwa dni stresów tłumaczenia, rycia po przepisach, nieprzyjemnych rozmów. I na koniec oskarżenie o kradzież karty, z telefonem godzinę później, że się znalazła, bo wypadła na dywan...

W sobotę rano - mail od kuzynki z Australii, że jej mama jest na OIT, bardzo z nią już źle i chyba to koniec. Pogadałyśmy chwilę, ale z tej odległości nic więcej  nie mogę zrobić.

Odsypiałam potem to wszystko do 16 - mięśnie miałam powiązane w jeden ciasny supełek, bolało mnie wszystko. Na szczęście obecne przydziały mam fajne, przyjemne, z sympatycznymi ludźmi - chociaż wcale nie znaczy to, że nie ma nic do roboty, ale nie praca mi przeszkadza, tylko postawa niektórych ludzi. Tu jest ok.

 

I tak się zastanawiam, czy ja naprawdę muszę trafiać na takie dziwaczne historie? Dlaczego jak   zdarza się coś pokręconego, to właśnie mnie????

wtorek, 28 sierpnia 2018, agra1
Tagi: emocje praca

Polecane wpisy

  • przesyłka

    Dostałam właśnie wiadomość, ze jutro w godzinach takich-to-a-takich kurier dostarczy przesyłkę. I mam gulę w gardle. Zamówiłam sadzonki róż, kilka do mojego ogr

  • scena balkonowa

    Węże nocowały u moich rodziców. Czyli u taty, bo Mi, jak wiadomo, cudzołoży ostatnio i nie sypia u siebie tylko szlaja po jakichś szpitalach. Dzisiaj przed szós

  • refleksje nad gazetą

    Znalazłam dziś artykuł, który mną wstrząsnął. O opiece nad osobami starszymi i niesamodzielnymi. Nie tej państwowej czy prywatnej, w jakikolwiek sposób zinstyt

  • Bywa i tak...

      Nikt nie powiedział, że życie będzie proste, łatwe, przyjemne; że ludzie będą tylko szczęśliwi, że nie będzie łez... Poranny dyżur zwykle zaczyna się od

  • Być maniakiem

    Napisałem w ostatnim wpisie, że wiara to "takie powolne, spokojne, uważne oczekiwanie, albo inaczej - niepozorna, ale potężna w swoim spokoju i nieuchronności s

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/08/28 22:13:54
To podejrzane.
Ja też korzystam z opiekunki. - Teraz, w czasie urlopów, często są zastępstwa, czyli się zmieniają, i z tego powodu jest różnie.
-
2018/08/28 22:38:16
co podejrzane? Nie byłam tam na zastępstwie, miałam stały przydział, a w ogóle co Pan/Pani insynuuje?
-
2018/08/28 23:43:42
To "podejrzane" dotyczy tego: "I tak się zastanawiam, czy ja naprawdę muszę trafiać na takie dziwaczne historie? Dlaczego jak zdarza się coś pokręconego, to właśnie mnie????". - Proszę Pani.
- Jak na razie moje opiekunki nie są takie nerwowe.
-
2018/08/29 07:46:25
Jestem spokojna, nawet bardzo. Nie będę opisywać ze szczegółami, ale historia jest pokręcona, a nie jrst to pierwszy raz, kiedy takie dziwactwa mi się trafiają, niekoniecznie w pracy i na tle zawodowym. Jak dodać do tego zgon podopiecznej i info o cioci, to wydaje mi się, ze naprawdę było tego wystarczająco dużo żeby mieć dosyć. Nie widzę powodu, dla którego nie mogę się zdenerwować, gdy ktoś najpierw wymaga ode mnie sprzeczności, naraża na konflikt z prawem, obraża jak usiłuję wytłumaczyć, dlaczego jego postępowanie podpada pod paragrafy a na koniec oskarża o kradzież. I jeszcze się dziwi, ze nie chcę dalej pracować z taką osobą....