O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych

  Statystyki
stat4u

Blog > Komentarze do wpisu

niespodzianka!

Zawsze mówiłam, że lubię niespodzianki. Zwłaszcza prezentowe, ale nie tylko.

Chyba mi przeszło.

W ramach świątecznego prezentu chyba, nasz nadworny doktorek  zarządził Grzesiowi dietę. Ale nie byle dietę, że nie można jeść czekolady i tyle. O nie, jak już to z grubej rury.

Otóż Grzechot ma na razie zalecenie jedzenia bez glutenu, bez mleka i bez cukru. I bez surowizny.

Tuż przed świętami, kiedy kulinarnie miałam już wszystko zaplanowane i większość kupione. A o przepisach bezglutenowych i tej reszcie nie mam pojęcia.

Ciasta odpadają. Bakalie - pozbawione największego przysmaku czyli M&Msów.

Sałatki - skreślone.

Kapusta z grzybami - Grzesiek nie przepada.

Karp smażony, łosoś z pieczarkami, śledziki - jak wyżej.

 

NIgdy nie robiłyśmy z mamą dużej ilości jedzenia na święta - bo kto to potem zje, więc wybór raczej skromny, ale za to nikt nie ma później problemów żołądkowych.

Tym razem ktoś ma je wcześniej.

Tyle dobrego, że odpowiednia ilość lego zrekompensowała Grzechotnikowi ograniczenia żywieniowe. Niestety, ja sie nadal głowię, czym go karmić, żeby nie był to w kółko rosół z marchewką.

Na szczęście widzę światełko w tunelu - dieta na razie do końca roku.  Może mu przejdzie  i będzie mógł jeść dalej normalnie, tylko małymi porcjami trefne przysmaki (czyli czekolada, od której się wszystko zaczęło, jak młody człowiek pożarł całego mikołaja czekoladowego, którego dostał z przedszkola).

Tak więc - jeśli ktoś z Was, kochani Czytelnicy, chce mi czegoś życyć - to właśnie tego. Żeby Grzesiek mógł jeść normalnie.

A ja Wam życzę dobrego czasu świątecznego, takiego, jak lubicie - spokojnego, szalonego, z rodziną albo na Jamajce - jak kto chce.

 

 

sobota, 24 grudnia 2016, agra1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: