O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych

  Statystyki
stat4u

Blog > Komentarze do wpisu

zakazana galanteria

Przyjechaliśmy do rodziców na wielkanocne śniadanie - a tam wszyscy paszcze mają niczym półksiężyce. Po prostu rżą jak konie.

Co się okazało.

Rano tata poszedł wyprowadzić psa. Ludzka rzecz, nieprawdaż?

Spotkał jakichś sąsiadów, znanych tylko z widzenia - no to sie uprzejmie ukłonił, zdejmując czapkę, czy co tam miał na łepetynie. I poszedł dalej.

Dwadzieścia minut później - dzwonek domofonu. Na pytanie kto tam? enigmatyczna odpowiedź- sąsiad.

Jak ktoś taki tajemniczy, to tata zszedł na dół, a nie wpuszczał do klatki. 

Na dole czekał tenże facet.

- Czy pan mnie zna? - zapytał.

- Nie - odpowiedział tata, w sumie zgodnie z prawdą, bo nic o tych ludziach nie wie poza tym, że mieszkają gdzieś w bloku obok.

-A czy zna pan moją żonę? - dopytywał dalej tamten.

- Również nie - odpowiedział grzecznie tata.

- Bo ja sobie nie życzę, żeby pan się jej kłaniał! i to ze szczególną galanterią! - wybuchnął gość.

 

Biedna ta żona, jeśli każdy, najbardziej niewinny ukłon sąsiada powoduje takie akcje...

U nas było z tego sporo śmiechu, ale obawiam sie, że ona miała cały dzień zatruty przez zazdrośnika.  

środa, 08 kwietnia 2015, agra1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: