O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem w roli głównej
Blog > Komentarze do wpisu

chyba komuś podpędziłam kota...

W związku z rewelacjami dotyczącymi Pytonich uszu w przedszkolu chyba się nieco zagotowało.

Następnego dnia po badaniu trafilam na panią dyrektor. Ona akurat miala wtedy dyżur w pietruszkowej grupie, zapytala, jak wyniki - to jej powiedziałam.

I skorzystałam z okazji, żeby przekazać swój komentarz co do całej sytuacji. Oczywiście bardzo spokojniei uprzejmie, ale nie ukrywając, że jestem delikatnie mówiąc, niezadowolona.

A niezadowolna jestem, gdyż cała ta sprawa ujrzała światło dzienne zupełnym przypadkiem wynikającym z mojej zawodowej ciekawości.

Otóż jakiś czas temu postanowiłam umówić sie na spotkanie z panią psycholog, która opiekuje sie przedszkolem, i dowiedzieć czegoś o wynikach potomka. 

Ciekawość ludzka rzecz, matczyna, normalna.

Spotkanie odbyło sie 28 grudnia. 

I byłoby wszystko w porządku, gdyby nie to, że pani psych w swoich notatkach znalazła własną informację, iż Piotrka dobrze by było skonsultować logopedycznie. 

Informację z września, dodam.

Informację, która do mnie nigdy w żadnej formie nie dotarła.  

jak również zdaje sie, że nie dotarła do przedszkolnej pani logopedy. Albo też tamta stwierdzła, że jest wszystko w porządku. Aczkolwiek chyba nie jest, skoro innny logopeda na podstawie sposobu wymawiania niektórych dźwięków zaczął węszyć głębiej i znalazł. 

Mogłabym przyjąć  i zrozumieć, gdybym dostała komunikat, że z Pytonem wprawdzie trzeba troche popracować, ale jego zaburzenia są niewielkie, zwłaszcza na tle innych dzieci w przedszkolu i ona po prostu nie da rady obrobić wszystkich, więc pracuje z tymi z najpoważniejszymi dysfunkcjami.

Ludzka rzecz, wiadomo, ze się kobieta nie rozdwoi.

Ale ja komunikatu nie dostałam żadnego.  

Za to dziś Skorupiak, który odbierał Pytona z przedszkola dostał karteczkę z zaproszeniem na spotkanie z panią logopedą. I jakieś średnio zrozumiałe informacje, z których wynikało, że to badanie pamięci słuchowej to takie jakby mało  istotne? że ktoś tam tak też ma i z tym można żyć?

Kurczę, wiem, że można żyć, bo sama to też mam - ale mądra jestem, że  sobie teraz taką diagnozę postawiłam. Całe życie miałam problemy z zapamiętaniem słowa mówionego, jeśli nie robiłam notatek, to mogłam równie dobrze nie być na wykładzie czy innych zajęciach, bo w momencie zamykania za soba drzwi nie pamiętałam ani słowa. Przelatywało mi między uszami, nawet jak bardzo sie starałam skupić i zapamiętać.  tak że świetnie zdaję sobie sprawę, że żyć sie z tym da. I równie dobrze wiem, jak cholernie to komplikuje i utrudnia proces edukacyjny. I chcę tego oszczędzić własnemu dziecku - zawłaszcza, że to sie daje mocno podstymulowac odpowiednią terapią. tylko trzeba o tym wiedzieć i mieć czas na manewry.

 Nic to, pójdę sobie na to spotkanie i posłucham, co pani L. ma do powiedzenia. Musiała sie już mocno tłumaczyć na dzisiejszym zebraniu zespołu, więc teraz może na wszelki wypadek doszukiwać sie wszystkiego, żeby nie było, że coś pominęła. 

Zobaczymy... 

piątek, 20 stycznia 2012, agra1
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/01/21 10:31:18
Uuu... Ja jestem głucha, moja córka też. Ale to było wiadome od samego urodzenia, i to jest konkretna głuchota, a nie minimalny niedosłuch.
A w przypadku Twojego Piotra, to niedobrze, nie jest głuchy, a i też nie słyszący. Wygląda na to, że aparat będzie potrzebny... Ehh.. trzymam kciuki
-
2012/01/21 12:46:24
nie jest tak źle, audiogram wyszedł ładnie tylko badanie pamięci słuchowej kiepsko. przy badaniu każdego ucha osobno prawe miał w porządku, z lewym gorzej, 8% poniżej progu normy. No zobaczymy, ale aparatu sie nie spodziewam....
-
2012/01/21 20:58:56
OK. Ciekawe, co to ta pamięć słuchowa, czy taka ważna - zerknę w google;)
-
2012/01/22 08:57:14
Chodzi niej więcej o to, że można syszeć dźwięki na poziomie fizycznym - anatomicznie poprawne wszystko, natomiast jakby nie zwracac na nie uwagi. Słucham, ale nie słyszę, patrzę, ale nie widzę. Tryb dokonany i niedokonany.
Pyton czasem nie rejestruje poleceń, zapominao nich w sekundę - usłyszał słowa, ale ich nie zapamiętał.