O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych

  Statystyki
stat4u

Blog > Komentarze do wpisu

tajfun - kto posprząta?

ostatnio zabraliśy się z Małże za robotę.

Zaczęło się niewinnie - od przestawienia paru książek. Skończyło.... Wielkim Ogólnodomowym Tajfunem. To znaczy - przestawianie WSZYSTKICH książek, jakie mamy w domu. A mamy ich lekko licząc, tak z półtora tysiąca....

Oczywiście książki, to nie wszystko. Trzeba było przejrzeć i wywalić mnóstwo starych papierów ( właśnie napełniam trzecie pudło. I bynajmniej nie jest to pudełko po butach.)

Do piwnicy wyleciało trochę różnych rzeczy, takich co to używa sie raz do roku albo rzadziej, ale jednak, wiec warto mieć. Poleciała biblioteczka - w ramach odgracania pokoju Piotrka - to był jedyny sposób, żeby przejrzeć ( i w większośći wywalić) mężowskie płytki CD. (tak przy okazji, mamy na zbyciu ponad setkę starych płyt CD - może ktoś  potrzebuje do ozdoby sali na jakąś imprezę? alboo do czegokolwiek innego?).

Powstała spora skrzynka książek, które pojada do biblioteki. Trochę dubletów, trochę nielubianych tytułów lub autorów, trochę takich, co nic o nich nie wiemy, ale opis nie brzmi zachęcająco. Przy tej ilości książek (z tendencją zdecydowanie wzrostową) i tak nie przeczytamy wszystkich , wiec nie ma sensu ich trzymać.

W rezultacie tej radosnej twórczości mamy:

  • porządek (prawie) na regale w salonie (takim na całą ścianę, więc efekt widać).
  • miejsce na nowe książki
  • wiedzę  o paru książkach, o których dawno zapomniałam, że je mam, a warto przeczytać
  • koszmarny bałagan w salonie (końcówka takiej oboty jest zawsze najgorsza)
  • wielką drukarę do wyniesienia do piwnicy czekającą na korytarzu
  • monitor - jak wyżej
  • zapowiedzianą na jutro wizytę księdza po kolędzie....

Ten ostatni punkt jeszcze do wczoraj powodował u mnie lekki popłoch, ale w końcu stwierdziłam, ze nie dajmy sie zwariować, to jest dom a nie muzeum, małż jest chory i drugi tydzień na zwolnieniu, ja sie zbieram do kupy, ale miewam jeszcze dołki - chromolę sprzątanie. Zrobię, jak będę miała siły i nie zamierzam sie szarpać jak głupia. Jak sie księdzu nie będzie podobało, że nie jest mieszkanie wylizane na jego cześć, to najwyżej może w przyszłym roku nie przychodzić. I tak w naszej parafii bywam wyłącznie przy okazji ślubów i mszy rodzinnych, poza tym to jak już to dominikanie.

A wracając do wątku głónego, może ktoś mi wyjaśni, CO ZA IDIOTA KUPOWAŁ TYLE KSIĄŻEK?????  Jakby ich było mniej, to bym sie tak nie narobiła....

wtorek, 11 stycznia 2011, agra1
Tagi: książki

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/01/13 18:06:24
Kiedyś kupowałam dużo książek. Potem zrobiłam selekcję i zostawiłam tylko ukochane+ typu słownikowego, resztę oddałam do biblioteki. Teraz kupuję zupełnie okazjonalnie.