O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych

  Statystyki
stat4u

Blog > Komentarze do wpisu

kocyk

Jak dziwnie sie plotą losy...

Mielismy z mężem w dzieciństwie kocyki. Jak każdy chyba maluch - takie nieduże, dziecinne. Z tej samej serii, ten sam wzorek, tylko kolory inne. Mój był brązowo-pomrańczowy, jego - beżowo-żółty. Między nami jest 2,5 roku różnicy - jak na tamte czasy nic, to teraz moda sie zmienia co chwilę. Wtedy produkt taki jak dziecięcy kocyk mógł być produkowany latami. A może odziedziczony po jakimś starszym dziecku? Nieważne.

Małża kocyk był jako dodatkowa izolacja w wózku, jak Piotrek był malutki, teraz jest na działce, wysiadywany czasem na trawie.

Mój służy jako wyściółka psiego gniazda.

Jak to się toczy....

wtorek, 21 lipca 2009, agra1

Polecane wpisy

  • układanka

    Grzegorz przekroczył dziś kolejny etap wtajemniczenia w dorosłe życie. Układaliśmy razem puzzla, ale nie wersję dziecięcą z małą ilością dużych kawałków, tylko

  • Kochający braciszek

    Wpadliśmy w sobotę do moich rodziców, a tam - niespodzianka, przyjechali dziadkowie. I jakoś tak się zgadało o różnych numerach robionych rodzeństwu. Usłyszałam

  • samodzielne powoty

    Skoro zostałam wywołana do tablicy w komentarzach pod poprzednim wpisem, to będzie historia z czasów zamierzchłych. Jako się rzekło, miałam wówczas 12 lat. 12,5

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/21 21:52:26
Ech, rzeczywiscie te kocyki przenosza w sobie kawal czasu i historii. Ja mojego nie mam, ale za to ten po moim mlodszym o 4 lata bracie jest wciaz w takim dobrym stanie, mocno kolorowy, wygodny, ze przykrywalam nimi w wozku dwoch moich synkow. :)