O życiu i jego przejawach - z Piotrkiem i Grześkiem w rolach głównych

  Statystyki
stat4u

Blog > Komentarze do wpisu

Wychowawczy

Wracam z Piotrkiem do domu po zajęciach adaptacyjnych w przedszkolu. Nagle Piotrek zobaczył, ze na trawniku stoi duży samochód.I wygłosił pelną piersią żądanie do rodzicielki :

- mama, dzon, ten palant stoi na tawie!!!!

Mama nie zadzwoniła. Osłabła kompletnie słysząc słownictwo. Fakt, biję sie w  piersi, określenie kogoś mianem  palanta nam sie zdarza - żeby nie używać tak zwanej łaciny kuchennej i odniesień do linii prostych i nie tylko, ale chyba trzeba będzie zrezygnować i z tego....

I niech mi ktoś powie, żę dzieci uczą się rzeczy niewłaściwych od kolegów. Guzik prawda, przede wszystkim od własnych rodziców, tylko ciężko to nam przyznać, bo automatycznie oznacza to przyznanie sie, że sami nie zachowujemy się włąściwie...

wtorek, 16 czerwca 2009, agra1

Polecane wpisy

  • film

    The Work. Film w ramach festiwalu filmów dokumentalnych Watch Docs.  Film niezwykły, poruszający. Surowy, bez ozdóbek w rodzaju podkładu muzycznego czy

  • dzień

    Dzień naładowany emocjami. Ileś godzin w Centrum Onkologii - nie, nie ja i nikt z moich bliskich. Zawodowo tam byłam, ale i tak było niełatwo. Patrzenie na twar

  • klauzula sumienia w wersji max

    W swoim pędzie do przerabiania świata (a przynajmniej Polski) na Jedyną Słuszną Modłę różni tacy usiłują rozszerzyć maksymalnie klauzulę sumienia. Bo kto myśli

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/06/17 16:11:50
Eeee tam! Zaraz niewłaściwie! A wyobrażasz sobie takie sterylne życie, żeby nigdy nie bluzgnąć- choćby dla oczyszczenia organizmu?! ;)))
-
2009/06/17 22:13:04
nie wyobrażam sobie i nie zamierzam tego wdrażać - zgadzam sie, zę trzeba czasem sie przewentylować. Systematycznie to tłumaczę pacjentom, wiec powinnam chyba umieć uwzględnić to we własnym domu. Ale jakos mi sie głupio robiło, mały chłopczyk i taki tekst... Tak już jest, że rodzice są o pare lat za dziećmi - ciężko se przyzwyczaić, że to juz nie jest słodki niemowlaczek, tylko trzyletni (prawie) mężczyzna o zdecydowanym charakterze
-
2009/06/21 14:15:31
Ja opowiem, jak było u mnie w domu. Rodzice jakoś musieli swoje frustracje od czasu do czasu mocniejszym słowem wyładowywać, ale ja pamiętam, że zawsze wiedziałam, że są to wyrazenia zarezerwowane dla dorosłych. Pewnie z innymi dziećmi sobie pozwalałam, ale przy rodzicach nigdy! ;) Ale żeby nie było, repertuar rodziców był zawężony i teraz wiem, że dość łagodny. Dlatego do mniej więcej czwartej, piątej klasy podstawówki myślałam, że najgorszymi możliwymi przekleństwami są (uwaga, uwaga!): cholera jasna, kurczę blade i kurczę pieczone!!! :))) Być może zdażyło się, że usłyszałam jakieś k.... przypadkiem od innych dorosłych, ale bardzo dobrze pamiętam, że uświadomiłam sobie, jaki ładunek niesie dopiero gdzieś w połowie podstawówki. W uświadomieniu pomogli oczywiście koledzy i koleżanki. :) Teraz wiem, że moja Mamuśka potrafi od czasu do czasu nieźle bluznąć (Tato wciąż raczej nie;), ale w domu musiała tego unikać jak mogła, bo na pewno bym podłapała, o co chodzi. Do tej pory się zastanawiam, jak mogłam się uchować w takiej nieświadomości... :P